Licząca ponad milion teczek osobowych dokumentacja zgromadzona w zbiorach Fundacji "Polsko-Niemieckie Pojednanie" zawiera unikatowe informacje dotyczące mniej znanych aspektów prześladowań nazistowskich w latach II wojny światowej. Zagadnieniem takim jest niewątpliwe funkcjonowanie obozów przejściowych związanych z deportacjami na roboty przymusowe i wysiedleniami, które dotknęły ludność z miejscowości podwarszawskich. W tym miejscu chcielibyśmy przedstawić znajdujące się w zbiorach Fundacji informacje dotyczące obozów tego typu, w których więzieni byli mieszkańcy dzisiejszego powiatu legionowskiego.
Zgromadzone materiały pozwalają wyróżnić trzy okresy funkcjonowania obozów przejściowych na tym terenie:
1) 1939 - powstanie obozów selekcyjnych związanych z deportacjami jeńców cywilnych,
2) 1940 - czerwiec 1944 wysiedlenia ludności z terenów przygranicznych oraz deportacje na roboty,
3) od lipca do grudnia 1944 tzw. ewakuacja przed zbliżającym się frontem i wysiedlenia w ramach represji popowstaniowych.
Pierwsze deportacje do Niemiec dotknęły ludność Legionowa i jego okolic już we wrześniu 1939 r. W wyniku obław przeprowadzonych przez Wehrmacht w strefie przyfrontowej zatrzymywano duże grupy młodych chłopców i mężczyzn. Dotychczas udało się na podstawie akt FPNP potwierdzić takie akcje w dniach 13-14 i 22 września w Kątach Węgierskich, Maryninie, Suchocinie, Skrzeszewie i Legionowie. Mężczyzn zatrzymanych w dwóch ostatnich miejscowościach przewieziono do obozu selekcyjnego w Łajskach. Po kilku dniach starszych zwalniano do domu, a młodszych, jako jeńców cywilnych wywieziono przez Nasielsk do Stalagu IA (Stabławki na terenie Prus Wschodnich). Większość z nich przebywała tam już do końca wojny i zatrudniana była do prac rolnych w okolicznych gospodarstwach.
Przez cały okres wojny, w okolicach Legionowa trwały wywózki na roboty osób wyselekcjonowanych w ramach tzw. kontyngentów, osób schwytanych w łapankach na ulicach podwarszawskich miejscowości i na trasie kolejki wąskotorowej Jabłonna-Wawer. Deportacje z terenów włączonych do Rzeszy, obejmowały cały rodziny wywożone do pracy w Niemczech lub wysiedlane na teren Generalnego Gubernatorstwa. Na ich miejsce sprowadzano osadników z głębi Rzeszy. Do jednych z pierwszych wysiedleń tego typu, na interesującym nas terenie doszło już w styczniu 1940 r. w Okuniewie.
Udało się potwierdzić funkcjonowanie pięciu dużych obozów przejściowych, przez które przed lipcem 1944 r. przechodzili mieszkańcy Legionowa lub jego okolic. Dla terenów wcielonych do Rzeszy były to obozy w Nowym Dworze Mazowieckim, Serocku i w Pomiechówku. Na obszarze Generalnego Gubernatorstwa były to obozy w Legionowie i w Warszawie na ulicy Skaryszewskiej.
Już w marcu 1940 r. w Nowym Dworze Mazowieckim funkcjonował w dawnej szkole żydowskiej obóz przejściowy. Przez obóz ten przechodzili m.in. mieszkańcy okolic Janówka, których pociągami towarowymi wysyłano na roboty przymusowe w głębi Niemiec.
Mniej więcej, w tym samym czasie funkcję obozu przejściowego zaczął pełnić obóz w Serocku. W relacjach przypisuje się mu różnorakie funkcje. Obóz był ten jednocześnie miejscem izolacji zakładników, obozem dla Żydów, obozem pracy dla dorosłych, obozem pracy dla nieletnich, obozem karnym (a właściwie obozem pracy wychowawczej - Arbeitserzihungslager) oraz obozem przesiedleńczym. Niezależnie od przypisywanych mu funkcji, obóz ten lokalizuje się zawsze w tym samym miejscu - w dawnej żydowskiej bożnicy przy ulicy 11 Listopada (w relacjach nazywaną po prostu ulicą Listopadową). W informatorze Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce (Warszawa, 1979) obozowi temu poświęcono zaledwie dwa zdania: "Założony w V 1940, zlikwidowany w V 1944. W obozie przebywało ok. 200 osób". Relacje pozwalają dane te uzupełnić. Zgodnie z nimi obóz w bożnicy miał powstać już w październiku 1939 r. W tym czasie więzieni tu byli polscy zakładnicy wywiezieni później do obozów zagłady. Na początku 1940 r. izolowano w obozie ludność żydowską przed wysiedleniem do getta w Warszawie. Działalność obozu została na krótko zawieszona w maju 1944 r. Szybko go jednak reaktywowano i istniał jeszcze do sierpnia 1944 r.
Funkcję obozu przejściowego bożnica pełniła prawdopodobnie od wiosny 1940 r., kiedy to miała miejsce pierwsza deportacja z Serocka do pracy przymusowej. Wywózka ta objęła młodzież w wieku powyżej 16 lat, która przez Olsztyn trafiła do pracy w różnych częściach Prus Wschodnich. Obok osób deportowanych do Niemiec przez obóz w Serocku przechodziły polskie rodziny oczekujące na wywiezienie do Generalnego Gubernatorstwa lub III Rzeszy. Byli to ludzie wypędzeni z domów często nocą, bez możliwości zabrania jakiegokolwiek dobytku. Do opuszczonych budynków i gospodarstw sprawdzali się Niemcy ze Starej Rzeszy. Wysiedleńców zwożono do bożnicy, gdzie byli poddawani przymusowej kąpieli i odkażaniu. Po kilku godzinach załadowywano ich na ciężarówki i przewożono do punktu zbornego na stacji w Nasielsku. Tutaj dochodziło do selekcji przed skierowaniem do pracy w różnych częściach Niemiec. Niektóre osoby oczekując na wywiezienie przebywały w obozie serockim nawet do 3 miesięcy i zatrudniane były wspólnie z więźniami obozu pracy.
W Pomiechówku funkcjonował od marca 1941 do jesieni 1941 obóz dla wysiedleńców z północnego Mazowsza. Przetrzymywano w nim inteligencję, ziemian, urzędników państwowych oraz osoby, które odmówiły podpisania volkslisty. Więźniów osadzano w Forcie III. Obóz ogrodzony był wysokim murem i drutem kolczastym. Stłoczono ich w celach, gdzie na betonie rozłożono nieco słomy. Ludzie musieli znosić wszy, głód, zimno i apele na mrozie. Wielu nie wytrzymywało tych warunków. Na terenie tego samego fortu znajdowało się tutaj również więzienie policyjne (Polizeigefängnis), do którego trafiały osoby aresztowane przez Gestapo z komisariatu granicznego Modlin-Nowy Dwór Mazowieckim oraz osoby skazane za uchylanie się od pracy lub jej porzucenie. Dla wielu osób pobyt w więzieniu w Pomiechówku kończył się nałożeniem tzw. aresztu ochronnego i osadzeniem w obozie koncentracyjnym na Majdanku lub w Auschwitz.
W Generalnym Gubernatorstwie dla terenu dystryktu warszawskiego, rolę głównego obozu przejściowego pełnił Durchgangslager na ulicy Skaryszewskiej w Warszawie. Osoby deportowane w głąb Niemiec, na roboty przymusowe w ramach kontyngentów lub w wyniku schwytania w łapankach, przewożono tu w asyście granatowej policji. Przyszli robotnicy przymusowi przebywali w tym obozie do kilkunastu dni w oczekiwaniu na skompletowanie transportu do Niemiec.
Mniej znany jest obóz przejściowy na terenie koszar w Legionowie. Przebywały tu m.in. osoby schwytane w łapankach na ulicach Legionowa, które za pośrednictwem obozu na Skaryszewskiej wywożono na roboty w Rzeszy. W jednej z relacji wspomina się o udanej ucieczce kilku osób tutaj więzionych.
W relacjach wielokrotnie wspomina się, że eskalacja wysiedleń i deportacji z tych okolic nastąpiła po upadku powstania w Legionowie (4 sierpnia 1944 r.) i w trakcie trwania powstania w Warszawie. W sierpniu 1944 r. część młodych mężczyzn z Legionowa została wywieziona do prac fortyfikacyjnych w Prusach Wschodnich. W tym czasie dochodziło również do wysiedleń całych rodzin, które wywożone były przez Modlin i Piłę w głąb Niemiec. Z niektórych relacji wynika, że w przypadku wywózek sierpniowych okupanci starali się stworzyć pozory dobrowolności wyjazdów. W następnych miesiącach już ich nie zachowywano. W dniu 3 września 1944 r. grupa ok. 38 rodzin wywieziona została wagonami towarowymi w okolice Krakowa. W Szczukowie wagony odrutowano i skierowano do Niemiec. Wysiedlenia w Legionowie trwały jeszcze w połowie października 1944 r. Część mieszkańców wywożono poprzez obóz przejściowy w Sochaczewie do miejscowości położonych na zachód od Warszawy (np. do Łowicza lub do wsi Gradowo, określanej jako podobóz Sochaczewa), gdzie przebywali już do wyzwolenia.
Wysiedleni z okolic Legionowa przechodzili przez duże obozy w Łomiankach, Modlinie i Zakroczymiu oraz przez cały szereg obozów stworzonych ad hoc w Olszewnicy, Goławicach, Beniaminowie, Bukowie, Jabłonnie i w Skrzeszewie. Część z tych obozów wykorzystywała infrastrukturę wcześniej powstałych obozów pracy.
Mieszkańcy Jabłonny i Wieliszewa już w lipcu 1944 r. trafili, przez przeprawę w Rajszewie (drewniany most wybudowany przez Niemców) do obozu przejściowego w Łomiankach. Obóz ten znajdował się na terenie fabryki resorów. W obozie odbywały się selekcje osób zdatnych do pracy. Mieszkańcy Wieliszewa i prawdopodobnie Zegrza (Rybaki) przebywali tutaj jeszcze we wrześniu 1944 r. Później przez obozy w Modlinie i Pile zostali wywiezieni w głąb Niemiec. W jednej z relacji wspomina się o kolumnie ok. 3 tys. młodych osób popędzonych z obozu w Łomiankach przez fort w Goławicach do Modlina.
Obóz przejściowy w Zakroczymiu znajdował się w Forcie I. Już w lipcu 1944 r., przy udziale granatowej policji, trafili tutaj mieszkańcy Chotomowa uchylający się przed wyjazdem do Niemiec. W sierpniu i wrześniu 1944 więziono tu mieszkańców Nieporętu, Tomaszewa, Henrykowa oraz miejscowości położonych pomiędzy Wisłą a Kampinosem. Mieszkańcy Legionowa, wysiedleni w dniu 17 września 1944 nocowali tutaj pod gołym niebem i przez cztery dni wraz z innymi więźniami brali udział w budowie rowów przeciwczołgowych. W jednej z relacji szacuje się, że we wrześniu 1944 r. w obozie tym przebywało ok. 1400 osób. Selekcję więźniów przeprowadzała pracownica Arbeitsamtu z Nowego Dworu Mazowieckiego (opisywana jako "ruda Niemka"). Oddzielała ona rodziny z małymi dziećmi, osoby starsze i młodzież (powyżej 12 lat) nadającą się do pracy. Rodziny z dziećmi oraz osoby starsze pochodzące z miejscowości położonych dalej od linii frontu były niekiedy odsyłane do domu. Na zwolnienie mogły liczyć również osoby chore. Ich badaniem zajmował się polski lekarz, który po stwierdzeniu choroby odsyłał więźniów na ostateczne badania do lekarza niemieckiego. Symulacja była karana. Zgodnie z zarządzeniem komendanta, osoba zwolniona w tym trybie mogła zabrać ze sobą jedną osobę, jako opiekuna. Dzięki temu spora grupa młodych osób uniknęła wywiezienia do Niemiec. Pozostali byli eskortowani na stację w Modlinie, skąd pociągami towarowymi wywożono ich do obozu w Pile, a stamtąd w głąb Niemiec. W okresie powojennym więźniowie tego obozu powołali Stowarzyszenie Byłych Więźniów Twierdzy Zakroczymskiej, które w 1949 r. weszło w skład ZBoWiD.
W Beniaminowie w sierpniu 1944 r. funkcjonował obóz przejściowy, do którego przypędzono ok. 50 osób wysiedlonych z okolic Wołomina. Stąd zostały one wywiezione do Skierniewic, a następnie transportem kolejowym trafiły do pracy w głębi Niemiec (m.in. do Siegen).
W jednej z relacji znajduje się wzmianka o obozie przejściowym w Bukowie k. Jabłonny. Do obozu tego spędzano ludność z miejscowości podwarszawskich w celu dokonania selekcji. Mężczyzn, młodych chłopców i młode kobiety wywieziono stąd na roboty do Niemiec. Dzieci, starców i starsze kobiety pognano do obozu przejściowego w Łomiankach.
W sierpniu 1944 r. także w Skrzeszewie funkcjonował obóz przejściowy. Urządzono go w budynku szkoły. Zwożono do niego zarówno mieszkańców okolicznych wsi, jak i odleglejszych miejscowości (np. Nieporętu i Wieliszewa). Stąd przewożeni byli do obozu w Modlinie, gdzie zatrudniano ich przy pracach fortyfikacyjnych, a po kilku tygodniach wywożono do obozu przejściowego w Pile i dalej w głąb Niemiec (Berlin, Ebersberg, Dreetz, Osthavelland).
Z relacji wynika, że w październiku 1944 r. w Jabłonnie na dziedzińcu gminy znajdował się punkt etapowy, gdzie dochodziło do selekcji osób wysiedlonych z całej okolicy. Zdarzały się tutaj przypadki oddzielania matek z dziećmi od ojców, którzy wywożeni byli do Niemiec osobno. Tutaj też mniejsze grupki wysiedlonych koncentrowano w duże kolumny marszowe i pieszo pędzono do Modlina lub (rzadziej) samochodami przewożono do obozu w Zakroczymiu.
W Modlinie (a właściwie w Kazuniu-Stoczni), na terenie stoczni rzecznej (stary spichlerz) niemal przez cały okres okupacji funkcjonował obóz pracy, w którym okoliczni mieszkańcy zatrudnieni byli przymusowo przy rozładowywaniu i załadowywaniu wagonów kolejowych, samochodów ciężarowych i barek rzecznych. Pracownicy ci w końcu lipca 1944 r. zostali wywiezieni w głąb Niemiec. Na ich miejsce w sierpniu 1944 r. do Modlina trafiły rodziny wysiedlone z Legionowa, Skrzeszewa, Rajszewa, Kałuszyna i Wieliszewa. Po kilku dniach lub tygodniach pobytu w obozie były one przewożone do Piły. Stacja w Modlinie była również punktem zbiorczym dla więźniów obozów przejściowych w Zakroczymiu. Tutaj osoby te ładowano do pociągów towarowych wywożących ich w głąb Niemiec. Według niektórych relacji już w trakcie transportu rozdzielano samotne osoby dorosłe i rodziny z dziećmi, które kierowano do innych punktów docelowych.
We wrześniu 1944 spośród wysiedleńców z Wieliszewa w koszarach w Nowym Dworze Mazowieckim (być może jest to inne określenie obozu w Modlinie), została wyodrębniona grupa młodzieży. Została ona zatrudniona przy wykopywaniu ziemniaków oraz przy pracach fortyfikacyjnych wzdłuż Narwi na odcinku Modlin-Serock. Prace wykonywane były w trudnych warunkach pod ostrzałem artyleryjskim i lotniczym wojsk rosyjskich. Wśród robotników było wielu rannych i zabitych. W grudniu 1944 r. ocaleli w liczbie ok. 50-60 osób zostali załadowani w Modlinie do pociągu i wraz z niemiecką załogą twierdzy Modlin zostali wywiezieni w kierunku Węgier. Była to ostatnia odnotowana w aktach FPNP deportacja mieszkańców okolic Legionowa.
Rafał Degiel
Fundacja "Polsko-Niemieckie Pojednanie"
ul. Krucza 36, 00-921 Warszawa
email: informacja@fpnp.pl Telefon: (22) 629 73 35, 695 99 61
copyright © 2008 FPNP










